Michał Probierz jako selekcjoner kadry. Jak grała jego reprezentacja?

Michał Probierz nie jest już selekcjonerem reprezentacji Polski. Szkoleniowiec, który największe sukcesy święcił w Jagiellonii Białystok i Cracovii, podał się do dymisji. Probierz powiedział co prawda, że się nie podda, ale najwyraźniej po rozmowie z prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezarym Kuleszą zmienił zdanie. Wszystko zadziało się w sposób błyskawiczny, kończąc pewien etap w polskiej drużynie narodowej. Jak można ocenić Michała Probierza? Czy jego metody w sposób wzorcowy usuwają awarie w zespołach piłkarskich? Jakie osiągał wyniki?
Podsumowanie kadencji Probierza
Michał Probierz objął reprezentację Polski we wrześniu 2023 roku. Trener, którego miejscem urodzenia jest Bytom, miał posprzątać w kadrze po tym, jak gigantyczny bałagan pozostawił w niej wielki niewypał, czyli Portugalczyk Fernando Santos. Szkoleniowiec, który karierę piłkarską zakończył w Polonii Bytom, potem debiutując w niej jako trener, nie uratował eliminacji, ale na Euro 2024 awansował poprzez baraże, gdzie w finale zawodnicy pod jego wodzą wygrali po karnych z Walią. Turniej w Niemczech Polacy zakończyli jednak szybko, bo w fazie grupowej. Zespół jako pierwszy (formalnie) wrócił do domu. Probierz powiedział jednak, że drużyna ma konkretną drogę, którą chce podążać.
Bytomski szkoleniowiec, mający w swoim dorobku dwukrotny Superpuchar Polski i dwukrotny Puchar Polski, nie zebrał pozytywnych recenzji na grę w Lidze Narodów. Tam, po utracie bramki w samej końcówce, Biało-czerwoni zajęli ostatnie miejsce w grupie swojej dywizji, dając się wyprzedzić Szkotom i spadając do dywizji B. Mający trzech synów Michał Probierz na konferencji prasowej zapowiedział jednak dalsze starania, nie myślał o odejściu, tym bardziej że w eliminacjach do mistrzostw świata Polska trafiła na niezłą grupę – z Finlandią, Maltą, Litwą i będącą teoretycznie poza zasięgiem Holandią. Drugie miejsce powinno być w zasięgu, tym bardziej że Probierz – w przeszłości prowadzący także m.in. GKS Bełchatów, Lechię Gdańsk, Wisłę Kraków, Widzewa Łódź czy Aris Saloniki, a także przez… dwa dni Bruk-Bet Termalica Nieciecza – zaczął od pokonania Maltańczyków i Litwinów. Potem przyszła katastrofa.
W towarzyskim meczu z Mołdawią na Stadionie Śląskim jeszcze nie było tak źle, bo Polacy wygrali 2:0. Liczne rozmówki polsko-polskie pomiędzy ekspertami wskazywały jednak na to, że selekcjoner musi pokazać coś więcej, gdyż jego piłkarze – co by nie mówić, znajdujący się w czołówce krajowej naszego państwa – zawodzili. Biało-czerwony zespół wystąpił potem w Helsinkach w spotkaniu z Finlandią i przegrał niespodziewanie 1:2. Kadra miała niezły początek, sytuacje mieli m.in. Matty Cash czy Krzysztof Piątek, ale po błędzie Łukasza Skorupskiego, który zachował się jak junior, Finowie zyskali rzut karny i gola, który podłamał Polaków. Finalnie nie udało się już tego odwrócić i zabrać z wyjazdu choćby punktu. To był gwóźdź do trumny Michała Probierza jako selekcjonera reprezentacji Polski.
W rozmowie z dziennikarzami na konferencji 52-latek twardo ostawał przy swoim stanowisku. – Nie mam jakiegokolwiek zamiaru podać się do dymisji albo myśleć o czymś podobnym – powiedział Probierz, a dwa dni później… podał się do dymisji. W międzyczasie spotkał się z prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezarym Kuleszą, co zapewne miało znaczący wpływ na to kluczowe dla polskiego futbolu wydarzenie.
Wyniki reprezentacji Polski
Sport ma to do siebie, że zawsze najważniejszy jest wynik. Można mieć jednak wrażenie, że jakość polskiej reprezentacji z roku na rok maleje, na co wpływ ma starzenie się liderów i odchodzenie zawodników najlepszego pokolenia. Meczem w Helsinkach poniekąd zostało to udowodnione, a transfery w reprezentacji nie są przecież możliwe tak, jak w klubie. Jeśli chodzi o suche wyniki, jakie osiągał z kadrą Michał Probierz, nie odstawały jakoś specjalnie od poprzedników, a od kilku były nawet lepsze. Bilans to 21 spotkań, 9 wygranych, 5 remisów i 7 porażek przy bilansie goli 39:33 na korzyść Polski. Należy jednak zaznaczyć, że bilans ten pokonanie Walijczyków po karnych w finale barażów o mistrzostwa Europy uwzględnia jako remis.
Jeśli jednak spojrzeć, kogo pokonała kadra za czasów, gdy kontrakt z nią miał obowiązujący Michał Probierz, to tak kolorowo już nie jest. Zwyciężyła absolutnych słabeuszy, tj. Wyspy Owcze, Łotwę, Estonię, Litwę, Maltę i Mołdawię, a także grające rezerwami Ukrainę i Turcję w meczach towarzyskich przed Euro 2024. Jedynym zwycięstwem bezapelacyjnym i “porządnym” w sezonie na kadrę Probierza było wyjazdowe zwycięstwo w Szkocji, które jednak ostatecznie nie dało powodzenia w misji, jaką było utrzymanie Ligi Narodów. W rewanżu to Wyspiarze okazali się lepsi.
W drużynie takiej, jak Polska, trzeba szanować każde zwycięstwo, bo z najmocniejszymi Biało-czerwoni nie potrafią grać. Nie jest to przypadłość tylko Michała Probierza, bo jeśli zerknie się na ostatnie kilkanaście lat, z zespołami z topu Orły zazwyczaj co najwyżej remisowały. Wygrane były sporadyczne. Trener, który jako piłkarz występował w Ruchu Chorzów, Górniku Zabrze, Uerdingen czy Wattenscheid, miał takiego pecha, że niejedno zgrupowanie oznaczało mecze z potęgami. Probierz na rozkładzie miał takich rywali, jak: Holandia, Austria, Francja, Chorwacja (dwa razy), Portugalia (dwa razy). Co trzeci jego rywal był potęgą. Bilans? Dwa remisy i pięć porażek.
Jak grała jego kadra?
Kiedy Michał Probierz objął reprezentację Polski, obiecał, że jego zespół będzie grał odważnie i starał się atakować rywali. Widać to było przede wszystkim w okolicy Euro 2024. Polacy świetnie zaprezentowali się w wygranych spotkaniach towarzyskich z Ukrainą i Turcja, obie te ekipy – wcale niesłabe przecież – pokonując. Oczywiście i jedni, i drudzy wystawili wtedy raczej rezerwowe zestawienia, ale Biało-czerwoni też trochę rotowali. Na mistrzostwach podobać się mogła przede wszystkim… przegrana z Holandią, gdzie mimo klasy rywala Orły prowadziły i nieźle się prezentowały. I to bez Roberta Lewandowskiego! Potem był słabszy mecz z Austrią i gra o pietruszkę z Francją, gdzie znowu zawodnicy pokazali odrobinę polotu, jakże rzadko widzianego w polskiej drużynie państwowej. W Lidze Narodów ciekawą grę Polacy pokazali przede wszystkim z Chorwacją, gdy było 3:3.
Ogólnie jednak… było tego wszystkiego za mało, a mimo zapowiedzi w wielu spotkaniach reprezentację oglądało się po prostu bardzo trudno. O ile pierwsze mecze Probierza jeszcze dało się wytłumaczyć tym, że to dopiero początek, trzeba się zakwalifikować na Euro, a na nim byli mocni rywale – to potem nie było widać progresu, a raczej regres, głównie w defensywie. Do tego trener z Bytomia wszedł w konflikt z Lewandowskim, a przecież Robert rozegrał dla kadry najwięcej meczów w historii. Zaczęło się od niepowołania go na zgrupowanie, ponieważ “liczy się dobro zawodnika”, a “Lewy” musi odpocząć. Napastnik wziął na siebie całą krytykę, ale tak naprawdę już wtedy istniał konflikt na linii trener – kapitan.
Zresztą… Lewandowski tę opaskę stracił, po czym postanowił, że pod wodzą Probierza już w kadrze nie wystąpi. Następnie była fatalna przegrana z Finlandią (mimo obiecującego początku) i koniec przygody Michała Probierza z rolą selekcjonera. Do wrześniowego zgrupowania trener już nie dotrwał, ogłosił dymisję i opuścił funkcję selekcjonerską.


