Bramkarze-strzelcy – którzy bramkarze strzelili najwięcej goli w historii

Nie ma futbolu bez odrobiny szaleństwa. A jedną z najbardziej szalonych rzeczy są bramkarze-strzelcy! Który golkiper strzelił najwięcej goli?
Bramkarze strzelcy – skąd bramkarz w roli egzekutora
Wielu kibiców przez całe życie nie oglądało meczu, w którym bramkarz strzelił gola. W końcu nie takie jest jego zadanie. Golkiper to pozycja zupełnie inne od dziesięciu pozostałych, które nie bez powodu nazywa się ogólnym terminem “gracze z pola”. Bramkarz z pola nie jest. On trzyma się swojego pola karnego, z rzadka tylko je opuszczając:
- by pomóc w rozegraniu piłki
- by przeciąć podanie przeciwnika
- by poobserwować z bliższa, gdy jego drużyna jest w głębokiej ofensywie
Poza tym golkiperzy mają przede wszystkim strzec własnej bramki, by piłka nie wpadła do sieci. Najwięcej czasu spędzają w polu bramkowym, gdzie na jego środku nie bez kozery zawsze znajduje się najbardziej wydeptany fragment boiska. To właśnie tamten nieduży kwadrat jest najczęściej wymieniany, najczęściej pielęgnowany przez greenkeeperów i często bywa też mocniejszym fragmentem trawnika niż pozostałe części murawy. Skąd więc biorą się bramkarze-strzelcy? Można wskazać trzy powody.
Po pierwsze, z desperacji. Golkiper wędruje w pole karne drużyny przeciwnej prawie tylko w sytuacji, gdy jego zespół przegrywa, a mecz zbliża się ku końcowi. Gdy zostało parę minut czy wręcz sekund. Wówczas nie ma już nic do stracenia. Nie ma czego bronić. Kolejny stracony gol nie zrobi różnicy, a dodatkowy zawodnik – zazwyczaj wysoki – w “szesnastce” przeciwnika zwiększa szansę na gola.
Po drugie, z wyszkolenia technicznego. Stałe fragmenty gry – głównie rzuty wolne i karne – najczęściej padają łupem tych najlepiej wyszkolonych. Zazwyczaj są to skrzydłowi czy pomocnicy, głównie o ofensywnym sznycie. Bardzo rzadkim, niemal (ale tylko niemal) niespotykanym widokiem jest sytuacja, gdy to bramkarz bierze się za ów stały fragment. Wiadomo, że wiąże się to z ryzykiem, bo opuszcza swoją bramkę, ryzykując kontratakiem. Lecz w historii – o czym za chwilę – było kilku tak wybitnych specjalistów od rzutów wolnych i karnych, że byli ich etatowymi wykonawcami!
Po trzecie, z szaleństwa. Stare piłkarskie porzekadło mówi, że bramkarz nie może być normalny. A czy jest coś bardziej nienormalnego niż golkiper w ofensywie?
Rogério Ceni – rekordzista wszech czasów
Mówiąc o bramkarzach strzelcach, nie można zacząć dyskusji od piłkarza innego niż Rogerio Ceni. To absolutna legenda i golkiper niedościgniony. 16-krotny reprezentant Brazylii był uczestnikiem dwóch mundiali, choć zagrał tylko kilka minut na tym z 2006 roku. Całą karierę spędził w Sao Paulo, rozgrywając aż 992 mecze i zachowując 340 czystych kont. Wpuścił tylko 1076 bramek, więc znał się na swoim fachu, ale… nie z tego był znany. Otóż Rogerio Ceni był specjalistą, jeśli chodzi o wykonywanie rzutów wolnych i karnych!
Ceni – od ponad dekady emeryt – strzelił w całej swojej karierze aż 131 goli dla Sao Paulo! To absolutny rekordzista wśród golkiperów i jedyny, który przekroczył setkę. Prędko – jeśli kiedykolwiek – nikt go raczej nie pobije, jeśli chodzi o piłkarstwo profesjonalne, choć Brazylijczykowi brakowało w karierze jednego: bramki w reprezentacji.
José Luis Chilavert – bramkarz od rzutów wolnych
Jeśli gdzieś szukać piłkarskiego szaleństwa, to wśród Latynosów. Paragwajczyk Jose Luis Chilavert w liczbie bramek ustępuje Rogerio Ceniemu, bo zdobył ich “tylko” 68. W kilku rzeczach Brazylijczyka jednak prześcignął. Po pierwsze, skompletował… hat tricka, gdy bronił (i atakował) bramki w argentyńskim Velez Sarsfield. Dodatkowo w aż 74 meczach dla reprezentacji Paragwaju zdobył 8 bramek! Prawie poszczęściło mu się na mundialu 2002, gdy przeciwko Słowenii trafił w poprzeczkę. No i grał też w Europie – 83 razy w Realu Saragossa i 66 razy w Strasbourgu.
Inni bramkarze strzelcy
Ale to nie jedyni bramkarze-strzelcy w dziejach. Oczywiście dominują postacie hiszpańskojęzyczne, jak Peruwiańczyk Johnny Vegas (39 goli) czy Meksykanin Jorge Campos (35). Ale był też Nigeryjczyk Vincent Enyeama (20) czy Bułgar Dimitar Ivankov, z 42 golami trzeci najskuteczniejszy bramkarz w dziejach. Ale pod względem popularności wymienić należy jeszcze dwóch.
René Higuita i Hans-Jörg Butt
Kolumbijczyk Rene Higuita znany był nie tylko ze znajomości z bossem narkotykowym Pablo Escobarem i z bujnej czupryny. Był z niego całkiem niezły bramkarz-strzelec, bo w karierze zdobył 41 bramek, z czego 3 w kadrze. Jego najbardziej znanym zagraniem była jednak interwencja tzw. skorpionem podczas towarzyskiego meczu z Anglią!
Z kolei Niemiec Hans-Jörg Butt nie był może aż tak szalony jak Latynosi, ale też był bramkarzem strzelającym gole. Konkretnie to 32, głównie z rzutów karnych. To był poważny golkiper, który zaliczył prawie 400 występów w Bundeslidze w barwach HSV, Bayeru Leverkusen i Bayernu Monachium. Raz, gdy wracał do bramki po zdobytym golu… został pokonany strzałem z połowy, bo rywale szybko wznowili grę!
Bramkarz strzelił gola w doliczonym czasie – najsłynniejsze trafienia
Wyłączając jednak element szaleństwa, bramkarze najczęściej wędrują pod bramkę rywali w końcówkach, gdy ich zespół ma niekorzystny wynik i nie ma nic do stracenia. Czasem przynosi to efekty. Przykłady?
- Sinan Bolat – 9 grudnia 2009 – dla Standardu Liege na remis 1:1 z AZ Alkmaar w Lidze Mistrzów
- Ivan Provedel – 19 września 2023 – dla Lazio na remis 1:1 z Atletico w LM
- Alisson Becker – 16 maja 2021 – dla Liverpoolu na 2:1 z WBA w Premier League
- Anatolij Trubin – 26 stycznia 2026 – dla Benfiki na 4:2 z Realem Madryt w LM (kwestia awansu)
- Jens Lehman – 19 grudnia 1997 – dla Schalke na 2:2 w meczu z Borussią Dortmund w Bundeslidze
- Andrzej Witan – 18 maja 2019 – dla Bytovii Bytów na 2:1 w meczu z GKS-em Katowice, pieczętując spadek GieKSy do 2. ligi
Czy bramkarze strzelcy jeszcze wrócą
W futbolu na najwyższym poziomie coraz mniej jest szaleństwa i wychodzenia poza schematy taktyczne. Jednakże gole strzelane przez bramkarzy zawsze będą się pojawiać – choćby w doliczonym czasie. Golkiperzy wykonujący rzuty wolne i karne nie są i nie byli jednak zbyt popularni – chyba że w Ameryce Południowej, która wciąż stara się zachować wiele ze swojego pierwotnego piłkarskiego piękna.


